Volkswagen i Stellantis chcą bonusu CO₂ dla aut elektrycznych z Europy

586 słów3 min czytaniaAutor Thomas Martin
Główne zdjęcie artykułu : nio Volkswagen i Stellantis chcą bonusu CO₂ dla aut elektrycznych z Europy
© Electrive

Szefowie Volkswagen i Stellantis opublikowali wspólny list otwarty, w którym domagają się wprowadzenia bonusu CO₂ dla pojazdów elektrycznych 'Made in Europe'. Ta inicjatywa ma na celu przeciwstawienie się konkurencji chińskiej i amerykańskiej, zwłaszcza po tym, jak Donald Trump zniósł zachęty podatkowe dla aut elektrycznych w USA, powodując straty producentów sięgające 37 miliardów funtów.

"Jedes Elektrofahrzeug 'Made in Europe' sollte einen CO2-Bonus erhalten" — Oliver Blume, CEO Volkswagen, i Antonio Filosa, dyrektor generalny Stellantis

Bezprecedensowy sojusz wobec chińskiego wyzwania

Oliver Blume i Antonio Filosa postanowili przemówić jednym głosem. W swojej publikacji, która ukazała się jednocześnie w Handelsblatt, Les Échos i Il Sole 24 Ore, szefowie Volkswagen i Stellantis alarmują o pilnej potrzebie ochrony europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Ich grupy razem reprezentują 40% europejskiego rynku i zatrudniają miliony osób na kontynencie.

Sytuacja staje się krytyczna. Motoryzacja w Europie odpowiada za 8% PKB UE i zapewnia utrzymanie 13 milionom ludzi. Mimo to lokalni producenci tracą udziały w rynku na rzecz importowanych konkurentów, zwłaszcza chińskich, którzy korzystają z dużo niższych kosztów produkcji.

Czego konkretnie domagają się dwaj giganci?

Dwaj prezesi proponują model trójstopniowy. Po pierwsze, ustanowienie ścisłych "kryteriów pochodzenia" obejmujących produkcję pojazdu, badania i rozwój, układy napędowe elektryczne, ogniwa akumulatorów oraz kluczowe komponenty elektroniczne. Następnie, stworzenie etykiety "Made in Europe" dla modeli spełniających te wymagania. Wreszcie, zarezerwowanie dostępu do europejskich dotacji publicznych wyłącznie dla pojazdów z tym oznaczeniem.

Ich kluczowy postulat? Automatyczny bonus CO₂ za każdy samochód elektryczny wyprodukowany w Europie. Środek ten miałby zrekompensować wyższe koszty związane z surowszymi normami społecznymi i środowiskowymi obowiązującymi na kontynencie.

nio 2026

Trump zmienia reguły gry w Stanach

Pilność działań wzrosła wraz z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu. Nowy prezydent USA zniósł zachęty podatkowe przy zakupie pojazdów elektrycznych i wycofał planowane przepisy dotyczące emisji. Według Autocar, te decyzje już kosztowały producentów samochodów obecnych na rynku amerykańskim 37 miliardów funtów.

Ten zwrot otwiera szeroką drogę Chinom, które mogą wykorzystać wycofanie się Ameryki, aby umocnić swoją dominującą pozycję w segmencie elektrycznym. Chińskie marki, takie jak NIO, inwestują masowo w Europie i oferują zaawansowane technologie w agresywnych cenach.

Europa w kleszczach

Kontekst geopolityczny komplikuje sytuację. Unia Europejska rozwija swoją politykę "Buy European", aby zmniejszyć zależność od Chin i Stanów Zjednoczonych. Europejski komisarz ds. przemysłu Stéphane Séjourné ma przedstawić 25 lutego projekt ustawy rozszerzający to podejście na nowe sektory, w tym motoryzację.

Ale Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) pozostaje ostrożne. Lobby obawia się, że krajowe kwoty produkcyjne utrudnią europejskim firmom dostęp do rynków globalnych. Stanowisko to kontrastuje z postawą Volkswagen i Stellantis.

Jaka strategia, by konkurować z Azją?

Bitwa toczy się głównie o akumulatory. Te komponenty stanowią 40% kosztów samochodu elektrycznego. Europejscy producenci inwestują miliardy, aby stworzyć lokalny łańcuch dostaw, ale napotykają na rzeczywistość ekonomiczną: produkcja w Europie jest droga.

Dylemat jest prosty. Aby oferować przystępne cenowo samochody elektryczne, producenci są skłonni importować tańsze akumulatory z Azji. Ale ta strategia osłabia europejski ekosystem przemysłowy i zwiększa zależność technologiczną.

Stellantis i Volkswagen stawiają na inne podejście. Zamiast znosić nieuczciwą konkurencję, domagają się od Brukseli stworzenia warunków do uczciwej rywalizacji. Ich przesłanie jest jasne: Europa musi wybrać, czy chce pozostać przemysłową potęgą motoryzacyjną, czy stać się zwykłym rynkiem zbytu.

Odpowiedź Komisji Europejskiej będzie bacznie obserwowana. Bo za tą bitwą o liczby i przepisy kryje się przyszłość milionów miejsc pracy.


📚 Przeczytaj także

Napisane przez

Thomas Martin

Specjalista SUV, suv, crossover, essai, utilitaire, familiale, pickup, comparatif, citadine, berline, cabriolet

Expert SUV et crossovers depuis plus de 15 ans, Thomas a parcouru les routes du monde entier pour tester les véhicules les plus robustes. Ancien pi...

Zobacz wszystkie artykuły (10)

Czytaj więcej

Komentarze

💬
Ładowanie komentarzy...

Zostaw komentarz

0/1000

Twój email nie będzie wyświetlany publicznie. Przesyłając ten komentarz, zgadzasz się z naszą Polityka prywatności.